Strona:   1   2   3   4   5   6     poprzednia   następna 

No 06 (666/2006/6)



Dane ogólne


Africa Twin 750 RD07 z 1994r.
dodatkowe wyposażenie: gmole Africa Qeens, szyba Mgg, stelarze i kufry boczne Givi monokey E45, grzane manety Oxford, gniazdko 12V, torba na bak Oxford, akcesoryjne siedzenie od Mariomoto.
Na wyjazd zakładam nowe opony, przód Metzeler tourance, tył Michalin anakee. Wymiana oleju, filtrów, świec, klocków, łańcucha i zębatek.
i w droge. Stan licznika 55740km.

Dzień 1 (670km) Polska Czechy Słowacja


Wstaje w piątek rano o 4:00, bo na 8:30 jestem umówiony z Szymkiem na kawe w Cieszynie. Za oknem szaro, zimno, i pada.
Kładę się dalej spać. Budzę się znowu o 9:00. Wysyłam kumplowi smsa, że zaspałem. Za oknem bez zmian. W telewizorze mówią ze pogoda w PL na najbliższe dni bez zmian. to samo dla europy południowo-wschodniej. Wiec zakładam kuferki na moto i o 12:00 sruuuuu!
Dolatuje w deszczu do Cieszyna Po południu jemy z Szymkiem pizze, dwa nie zjedzone kawałki pizzy pakuje do kufra, i wale na Bratysławę. Tam jak zwykle na odwiedzany co roku kemping "ZŁOTE PIASKI"
Dwa browarki i w śpiwór. Następnego dnia jestem umówiony dla odmiany z Qrczakiem w Kotorze (CG) na kawę, wiec musze się wyspać przed całym dniem jazdy.



Dzień 2 (1020 km) Słowacja Węgry Chorwacja Bośnia i Hercegovina Czarnogóra


Pobudka o 6:00, zwijanie maneli i o 6:30 stoję za bramą kempingu. Kierunek: Gyor, Szekensfehervar, Mohacs (H), Osijek (HR), Visoko, Sarajevo, Foca (BiH), Niksić i Kotor(CG). Pada deszcz. Wciskam dwa wczorajsze kawałki pizzy miedzy cylindry Afriki i jadymy. Po 70km pizza jest dostatecznie ciepła do konsumpcji, a Afryka dopomina się tankowania. Karmie siebie i Afri. Omijam nudne autostrady węgierskie, tnę bocznymi drogami przez miasta i wsie. Jest wcześnie rano. Na drogach spokój, ruch niewielki. Tnę równo i sparwnie.
Tak dojeżdżam do granicy H - HR. Przelatuje krótki odcinek przez chorwackimi drogi i wsie. Na stacji benzynowej kapuje się, że pękł mi tłumik w motocyklu na dwie części, i mam okopconą jedną stronę motocykla. Szukam jakiegoś warsztatu ze spawarką, ale nigdzie nie mają. Olewam temat i obieram drogę na Sarajevo. Pewny siebie nie włączam GPS, póki co jestem w cywilizacji. Ale mylę drogę i ląduje na małym przejściu tylko dla obywateli HR i BiH. Strażnik za żadną cenę nie chce mnie wpuścić do Bośni. Nadkładam 30km i wracam na drogę na Slavonski/Bosanski Brod. Szybka odprawa i jestem w Bośni i Hercegovinie. Cały czas od rana pada lekki deszcz. Drogi wąskie, masa tirów, trzeba ciągle wyprzedzać by dojechać do mety za dnia. Kieruje się na Visoko. Miejscowość znajdującą się 30km przed Sarejevem. Serbski archeolog odkrył tam górę, wyglądającą jak piramida. Wpisane przeze mnie współrzędne w GPS prowadzą prosto pod obiekt.



Po badaniach kamerą termowizyjną okazało się, że ta niby góra jest pusta w środku, i budową przypomina egipskie piramidy.
Sam nie wiem, ale wygląda podobnie.


Piramida w Visoko


Wracam z powrotem na drogę. Tuż przed Sarajevem świeżo położona autostrada, chyba jedyna w całej Bośni, choć tylko 25km.
Jestem już za stolicą Bośni. Zwiedzę ją w drodze powrotnej. Jadę dalej. 3cie już tego dnia tankowanie. Wacha na Bałkanach w kosztuje tyle co u nas. Na stacjach benzynowych jem byle co, nawet nie wyłączam grzanych manetek. Zostało mi 90km do granicy z Czarnogórą, i 250km do Kotoru. Paliwa powinno wystarczyć.
Droga od ostatniego tankowania zaczyna biec miedzy kanionami, górami.. pomimo, że nie jest zbyt ciepło i od rana pada, widoki zaczynają mi rekompensować zmęczenie, i trudy jazdy.


Tunele i most nad kanionem Pivy

Góry nad Pivą

Góry ponad Pivą


I tak dojeżdżam do Czarnogóry. Coraz bardziej pada, ale widoki coraz ładniejsze. Dobre opony pozwalają na pokonywanie różnorakich przeszkód, i stabilne prowadzenie na nienajlepszych górskich drogach.


Tara

Piva

Piva

Kanion Tary

Piva

Tara


Przejeżdżam przez Niksić, i kieruje się do IX wiecznego Kotoru na spotkanie z Qrczakiem. Boli mnie już wszystko po całym dniu jazdy. Nigdy wcześniej nie tankowałem motocykla 3 razy do pełna wciągu jednego dnia. Walimy z QQ browarki, Nocne polaków rozmowy, i szukamy noclegu na kempingu gdzieś nad Boką kotorską.


Piramida w Visoko


Dzień 3 (150km) Czarnogóra


Kemping znaleźliśmy po drugiej stronie Boki kotorskiej, vis a vis przepięknego Perastu. Miasta z XIII wieku. Była tam wtedy najsłynniejsza szkoła marynarska w europie. Nawet ruscy wysyłali tu swoich na szkolenia.


Perast

Perast

Perast

Widok z Perastu na monastery na wyspach

Pejotl

Pejotl

Widok z kempingu

Boka kotorska

Zalew i lotnisko Tivat


Wsiadamy na motury, i objeżdżamy bokę kotorską, aż do ujścia fiordu do Adriatyku. Piękna pogoda i spokojna jazda pozwala odpocząć i zapomnieć o wczorajszej 15h walce na drodze z Tirami po górskich drogach.
Dojeżdżamy do Budvy, najbardziej wypoczynkowego i luksusowego miasta na wybrzeżu Montenegro. Na starówce wciągamy Burka z sirom i miesom. Pijemy ice koffe, i jedziemy dalej na południe.


Budva

Budva


Kierujemy się na nową stolice - Podgorica (dawn. Titograd). Koło przydrożnej knajpy stoi chyba golf III po poważnej kolizji. Spotykamy się z resztą ekipa z która Kurczak rozłączył się wczoraj i siadamy sobie na zimny browarek.


Kokoszka

Golf III po

Od lewej: Stołek, Kurczak gdzieś się zawieruszył, Jaś, Karolina, Ewa.


Decydujemy wspólnie, że zrobimy trasę zachodnim wybrzeżem jezera Szkoderskiego, i dalej na wielką plaże koło Ulcinj.


Pojedźcie tam kiedyś i sami zobaczcie!

Team 06

Stołek

Zbocze gór nad Szkoderskim jezerem

Plaża

Bagienka nad Szkoderskim

Ewa i Stołek

Team 06

Africa's cats eyes


Widoki zapierają dech, aparaty cyfrowe nie stygną, Karolina mówi, że to najpiękniejsze miejsce na ziemi jakie widziała! Jest naprawdę obłędnie.
W Polszy zrobili by z tego taki syf jak nad zalewem zegrzyńskim. A tu: cisza, spokój i mała restauracja.
Robi się wieczór, wiec wracamy nad Adriatyk do miasta Ulcinj w poszukiwaniu jakiegoś dzikiego miejsca które możemy przerobić na kamping. 15 kilometrowy odcinek plaży tuz przed Granicą z Albanią idealnie się to tego nadaje. Pijemy Niksicko, rozstawiamy 4 namioty, pijemy po Niksićko i spać.


 

 

 

Karolina Jaś i Ja.

Nocna burza na Adriatyku. Widok z kempingu.

 

 

 




Strona:   1   2   3   4   5   6     poprzednia   następna